Życie z cukrzycą

Diabetyk w Azji. Jak podróżować z cukrzycą?

26 października 2016

Zdjęcie autora
Diabdis
10 min read

Dzisiaj publikujemy pierwszy wpis z cyklu materiałów o naszych „cukrzycowych bohaterach”. Przez następnych kilka miesięcy będziecie mieli okazję poznać niezwykłe osoby, które realizują swoje pasje mimo dodatkowych wyzwań, jakie stawia przed nimi cukrzyca. Poznajcie Piotrka Burasa, który właśnie realizuje przygodę swojego życia: roczną podróż po kilku kontynentach. Z rozmowy z Piotrkiem dowiecie się, jak podróżować z cukrzycą, jak przygotować się na daleką wyprawę i co może zaskoczyć diabetyka daleko poza domem. Miłej lektury!

Teraz program Diabdis już za 49,99 zł miesięcznie

Zamawiając usługę masz dostęp do edukatora, dietetyka i trenera personalnego

Samodzielne organizowanie długich i dalekich podróży to marzenie wielu osób. U Ciebie też zaczęło się od marzeń?

No jasne Zwiedzanie świata to chyba jedna z najwspanialszych rzeczy, jaką można zrobić w swoim życiu. Cenię wolność, ciekawi mnie świat, chciałbym zrozumieć, jak żyją ludzie w innych rejonach globu, „posmakować” różnych miejsc naszej planety. Poza tym, miałem jeszcze drugi ukryty cel, o którym dzisiaj mogę już śmiało mówić: pokazać innym cukrzykom, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wierzę w to, że wszystko jest do zrobienia, jeśli tylko mocno tego pragniemy i podejmiemy wysiłek, żeby dobrze się przygotować.

Kiedy nastąpił ten moment, że postanowiłeś przejść od wyobrażeń do czynu?

Pierwszy raz daleką wyprawę zaplanowałem 4 lata temu. Wymarzonym kierunkiem miała być Nowa Zelandia. Dostałem już nawet wizę „working holiday”, mogłem tam wyjechać na rok. Wtedy powstrzymała mnie jednak cukrzyca.

Czego obawiałeś się najbardziej?  

Przeczytałem, że w Nowej Zelandii nie będę mógł liczyć na darmowe leki ani też zniżkę na nie. Kwestia finansowa mnie po prostu przygniotła i wycofałem się z pomysłu. Ale jednocześnie zastanawiałem się, czy jest jakiś sposób, który jednak pozwoli mi na zobaczenie świata. Zacząłem więc swoje własne poszukiwania. I jak się okazuje, nie ma rzeczy niemożliwych. Od 2013 roku rozpocząłem przygotowania finansowe – zacząłem co miesiąc oszczędzać jakąś kwotę pieniężną, z celem wyjazdu w dalekie rejony – jeszcze nie sprecyzowane. Następnie „uszyłem” pomysł na Azję, Australię i Nową Zelandię, która jest moim największym podróżniczym marzeniem.

Bogate plany! A w zasadzie już nie tylko plany, bo to Twoja obecna rzeczywistość. Jak zrobić pierwszy krok na drodze do takiej podróży?

Wystarczy chcieć. No i kupić pierwszy bilet – potem pójdzie z górki, ponieważ ma się cel. Mój wyglądał następująco: 24 czerwca ruszam z Gdyni do Warszawy, stamtąd samolotem do Moskwy. Z Moskwy do Pekinu pokonuję trasę koleją transmongolską przez Ułan Bator, Gobi, aż do Pekinu (z przerwami w danych krajach). W Chinach spędzam około 40 dni. Potem Tajlandia (i w tej części planu jestem obecnie). Następnie Kambodża i Wietnam. Tam zamierzam kupić motocykl i przemierzyć kraj z południa na północ (Ho Chi Minh – Hanoi). Później Laos i powrót do Tajlandii, gdzie po próbie otrzymania wizy do Birmy i 2-3 tygodniach pobytu w tym kraju, planowo spędzę Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok.

Później podróż do Malezji i w styczniu lot na Filipiny. W lutym przelot na Borneo. W dalszej kolejności Singapur, Indonezja, Nowa Zelandia i Australia. Powrót do kraju planuję na czerwiec 2017. Na razie punkt po punkcie realizuję miejsca z wyznaczonego planu. Mam nadzieję, że dalej pójdzie równie sprawnie

Aha, zapomniałem jeszcze dodać, że podczas podróży prowadzę razem z kolegą fanpage, wrzucamy zdjęcia na Instagram i filmy na kanał na YouTube. Znajdują się tam relacje wideo, fotograficzne, a także pisemne. Osobiście chcę też zebrać wystarczającą ilość materiału pisanego, by po powrocie móc go zredagować i opublikować swoje przeżycia.

A efekty takiego wysiłku? Jak się czujesz na drugim końcu świata? Udaje Ci się panować nad cukrami?

Pierwsze „efekty uboczne” mojego zwiedzania świata to około 8kg wagi mniej, ogromna satysfakcja, użytkowanie o 2/3 insuliny krótkodziałającej mniej niż podczas siedzenia za biurkiem w Europie, większa aktywność, o wiele lepsze cukry zarówno po wstaniu rano, jak i w ciągu dnia, niekończąca się satysfakcja z odwiedzania nowych miejsc. Podróżuję wraz z moim najlepszym przyjacielem, jeszcze z czasów LO (znamy się 16 lat), co daje też większy komfort, ze względu na wszelkiego rodzaju niedogodności cukrzycowe lub wynikające z tego problemy ze zdrowiem.

Ale na pewno przed wyjazdem przygotowywałeś się do wyprawy także pod kątem cukrzycy. Zabrałeś ze sobą insulinę, recepty?

Tak, jasne, że podróżowanie z cukrzycą wymaga dodatkowego planowania. Przygotowania trochę zajęły. Jak już wspomniałem, największym wyzwaniem było odłożenie odpowiedniej sumy pieniężnej (zabezpieczenia wyjazdu). Podróżuję low-costowo – hostele, couchsurfing, śpiwór – bez żadnych większych luksusów. Luksusem jest możliwość bycia w podróży . Zebrałem odpowiednią ilość leków (insuliny krótko- i długodziałającej), aby wystarczyła mi na 12 miesięcy. Obliczyłem, ile insuliny miesięcznie zużywam (około 1 pen krótkodziałającej tygodniowo, a także 1 pen długodziałającej, co 12 dni). Dodałem zapas i zabrałem ze sobą do plecaka. Waży 3 kilogramy. Przechowuję insulinę w specjalnych opakowaniach termicznych dla diabetyków (w specjalnej lodówce działającej pod wpływem reakcji chemicznej z wodą).

A kontakt z lekarzem? Odwiedzasz diabetologów „na miejscu”?

Na miejscu nie odwiedzam diabetologów, natomiast, jeśli pojawią się problemy, jestem w kontakcie z lekarką z Barcelony, ponieważ tam przebywałem przed podróżą. Jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy kontaktować się mailowo. Na ten moment nie było to potrzebne. Poza tym, zawsze sprawdzam, gdzie w danym kraju znajdują się szpitale/kliniki specjalizującej się w diabetologii, by w razie czego tam się udać.

Czy coś Cię już zaskoczyło? Jakie trudności przewidziałeś i dobrze się na nie przygotowałeś a o których nie pomyślałeś?

Na pewno trudnością jest przewożenie lekarstw w ciepłych krajach, ale tak jak wytłumaczyłem powyżej, na to byłem gotowy – mam specjalne lodówki na insulinę. Oprócz tego, miałem nieuzasadnione obawy o konfiskatę lekarstw na lotnisku. Nigdy nie było z tym żadnego problemu – ostatnio nawet zabrano mi tool-kit z małym 1cm ostrzem, a po moim pytaniu o igły dostałem odpowiedź, że nie są niebezpieczne i mogę kontynuować 🙂 Jeszcze jedna „trudność” to przeliczanie WW po czytaniu etykiet w obcych językach. Problematyczne głównie w Chinach, gdzie trzeba było rozszyfrowywać, które ze słów oznacza węglowodany, a które białka – jednak z pomocą obecnych mediów i translatora – dało radę.

Poza tym, zdarza się, że w rzeczywiście gorących dniach czy miejscach położonych wysoko n.p.m, przez jakiś czas mam trudność z regulacją cukrów. Trwa to 1-2 dni. Potem organizm się przyzwyczaja. Jak to się objawia – szybszy oddech, wyższe tętno, jednak z ręką na sercu muszę powiedzieć, że nie ma żadnych większych zagrożeń czy komplikacji zdrowotnych.

Na zakończenie – masz jakieś „tipy” dla diabetyków, którzy zastanawiają się, jak podróżować z cukrzycą?

Kilka sekretów mogę ujawnić dla wspólnego dobra

Po pierwsze: zawsze miejcie dla pewności zaświadczenie od diabetologa w 2/3 językach (PL/ENG/FR), że przewozicie leki i że jesteście cukrzykami.

Po drugie – nie bójcie się – podróże uczą (również Was samych o Waszym organizmie).

Tip nr 3: Podczas lotów i po nich, nawadniajcie organizm. Zawsze miejcie przy sobie Glukagon lub zapas cukru. Miejcie opaskę na rękę mówiącą, że jesteście cukrzykami. Jeśli nie opaskę, to łańcuszek z nieśmiertelnikiem. Może nawet tatuaż 😉 zależy od Was, ale informacja o Was, musi być widoczna – w razie jakiegokolwiek niedocukrzenia, może ocalić Wam życie. Szczególnie w sytuacji, gdy podróżujecie sami.

Tip nr 4 – apteczka oraz zapas insuliny to jedyne rzeczy, na których nie należy oszczędzać miejsca w plecaku – resztę, jak ubrania czy kosmetyki, możecie kupić wszędzie. Apteczka z lekami, które znacie to jednak podstawa.

A, no i uniwersalna rada nie tylko dla „słodkich”, ale też wszystkich podróżników: wykonajcie szczepienia na około 2 miesiące przed wyjazdem. Na jakie zagrożenia, możecie sprawdzić w klinice/instytucie chorób tropikalnych, w zależności od rejonu świata, w który się udajecie. Informujcie też bliskich, gdzie się znajdujecie w danym momencie lub też o tym, że przez kilka dni nie będziecie się kontaktować. Oszczędzi to im niespodziewanych nerwów, gdy stracą z Wami kontakt. To tyle, a teraz – ruszajcie w drogę 😉

Dziękujemy za rozmowę i życzymy szerokiej drogi i dobrych cukrów!

Jak podróżować z cukrzycą? Przeczytaj komentarz edukatora Diabdis.

Lilla Welzel, edukator diabetologiczny, Diabdis: Wyprawa Piotrka to jeszcze jeden dowód na to, że cukrzyca nie musi ograniczać diabetyka w realizacji marzeń. Należy jednak pamiętać, że zmiana stref czasowych, zmiana klimatu, wreszcie zmiana pór i składu posiłków, czy też aktywności fizycznej będzie wymagała modyfikacji dotychczasowego leczenia.

Piotrek zadbał o wykonanie niezbędnych szczepień, wymaganych w krajach, do których się wybierał. W planowaniu uwzględnił również aspekty związane z leczeniem cukrzycy.  Sprawdził jaka jest dostępność insuliny, gdzie w danym kraju znajdują się szpitale o profilu diabetologicznym i gdzie mógłby otrzymać ewentualną pomoc. Oprócz potrzebnych środków finansowych zgromadził odpowiednią ilość insuliny, leków i innych akcesoriów niezbędnych dla diabetyka na cały czas wyprawy. Zadbał o to, aby insulina była przechowywana w odpowiednich warunkach, wyposażając się w opakowania termoizolacyjne i specjalną lodówkę. Uzyskał zaświadczenie od diabetologa na wypadek trudności z przewożeniem leków. Zadbał o swoje bezpieczeństwo zabierając identyfikator, zapas cukru, glukagon i kontakt do swojego diabetologa. Podróżuje ze swoim przyjacielem, który stanowi wsparcie na wypadek wystąpienia nieoczekiwanych problemów ze zdrowiem. Takie przygotowanie i dobre zarządzanie cukrzycą w trakcie podróży pozwala Piotrkowi czerpać radość z odkrywania nowych miejsc. To wspaniale, że tą radością dzieli się z nami, bo w ten sposób udowadnia, że świat stoi otworem przed diabetykami. Wystarczy tylko chcieć i nie poddawać się w dążeniu do wymarzonych celów.

Piotrek, przesyłam Ci dużą falę pozytywnej energii na cały czas podróży!

 

Serdecznie dziękujemy za wsparcie w realizacji cyklu Marzenie Wilczewskiej i Łukaszowi TchórzewskiemuFundacji Cukrzyca 24, którzy przedstawili nam diabetyków realizujących swoje pasje. Dzięki pomocy fundacji kolejne historie poznacie już niedługo!

Do tej pory w ramach cyklu opublikowane zostały jeszcze wywiady z:

Adamem Sosinem: Kilkuletni diabetyk: Jak biegać z cukrzycą?
Michałem Purolem: Aktywny diabetyk: Jak prowadzić zdrowy tryb życia z cukrzycą?
Weroniką Kowalską: Diabetyk bloguje: Jak zdobywać wiedzę o cukrzycy i dzielić się z nią innymi?
Kubą Wójcickim: Jak trenować przy cukrzycy i realizować swoje pasje?

Teraz program Diabdis już za 49,99 zł miesięcznie

Zamawiając usługę masz dostęp do edukatora, dietetyka i trenera personalnego
Oceń ten artykuł:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek

zobacz także