Życie z cukrzycą

Jak trenować przy cukrzycy i realizować swoje pasje?

17 lutego 2017

Zdjęcie autora
Joanna Majeranowska
10 min read

Dzisiaj publikujemy kolejny wpis z cyklu wywiadów o naszych „cukrzycowych bohaterach”. Poznajcie Kubę Wójcickiego, który dzięki swoim pasjom znalazł sposób na to jak trenować z cukrzycą. Jak zmieniło się życie Kuby oraz czym zajmuje się na co dzień? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie w tekście. Miłej lektury!

Teraz program Diabdis już za 49,99 zł miesięcznie

Zamawiając usługę masz dostęp do edukatora, dietetyka i trenera personalnego

Jak zaczęła się Twoja przygoda z cukrzycą?

Był lipiec, początek wakacji, słońce świeciło przez okna na korytarz przed gabinetem internisty. Ból po igle w zgięciu łokciowym spowodowany pobraniem krwi już dawno minął, a moją głowę zaprzątała tylko jedna myśl i o dziwo, nie były to przemyślenia na temat diagnozy. Nie zastanawiałem się w tym momencie, co powodowało moją senność przez ostatnie parę miesięcy. Nie myślałem też o tym, co było przyczyną tak ogromnego pragnienia,  które prześladowało mnie ostatnimi czasy.

W takim razie co zaprzątało Twoje myśli?

W zasadzie towarzyszyła mi tylko jedna myśl. Jedno pytanie odbijało się o wewnętrzne ściany mojej czaszki. Tylko to mnie interesowało – czy jeszcze kiedyś będę mógł ubrać na siebie moje karate-gi*? Czy będę mógł jeszcze kiedyś przewiązać je pasem? Czy postawię bose stopy na macie dojo*?

Czy Twoje obawy po usłyszeniu diagnozy ustały? Czułeś wewnętrzny niepokój czy raczej ulgę?

Na szczęście życie szybko zweryfikowało moje lęki. W dodatku w bardzo łaskawy sposób, bo “wyrok” okazał się być dla mnie korzystny. W ten sposób po niecałym miesiącu od diagnozy – cukrzyca typu I – biegałem w moim karate-gi po ulicach Niechorza wraz z innymi zawodnikami Bydgoskiego Klubu Oyama Karate, którzy też wybrali się na obóz treningowo-wypoczynkowy organizowany przez naszego Sensei-a* – Sławomira Posłusznego.

Kuba ma 21 lat, od 3 lat choruje na cukrzycę typu I. Zdiagnozowanie cukrzycy znacznie wpłynęło na jego dotychczasowe życie. Jeśli jesteście ciekawi, czym zajmuje się Kuba oraz jak radzi sobie z cukrzycą na co dzień, zapraszamy do dalszej lektury. 🙂

Czy zdiagnozowanie cukrzycy typu I wywróciło Twoje życie do góry nogami? Co się wtedy zmieniło? Zwracałeś na coś szczególną uwagę?

Cukrzyca nie stanęła mi na przeszkodzie w amatorskim uprawianiu specyficznej odmiany jazdy na rolkach zwanej z angielskiego aggressive inline skating, a wpływ codziennego wysiłku fizycznego na kontrolę cukrzycy pchnął mnie do rozpoczęcia przygody z kalisteniką (street workout’em). W tym sporcie stawiam na razie swoje pierwsze kroki, jednak polecam go wszystkim osobom chorującym na cukrzycę, a zwłaszcza świeżo zdiagnozowanym, ponieważ poza widocznym wpływem na metabolizm i na opanowanie choroby, jest sportem, który uprawia się przy cukrzycy bardzo łatwo. Mamy dostęp do swojego osprzętu (glukometru, glukozy, co na początku jest bardzo ważne i niektórym daje poczucie bezpieczeństwa), w przeciwieństwie na przykład do pływania (które poleciłbym bardziej zaawansowanym cukrzykom).

Karate jest wymagającym sportem. Czy to ma jakiś wpływ na przebieg Twojej choroby?

Karate zdecydowanie nauczyło mnie czegoś, co niektórzy lubią określać mianem ‚hartu ducha’. Nie szukam wymówek, szukam rozwiązań. W sporcie, na uczelni, w życiu – wszędzie. W ciągu dwóch tygodni, które spędziłem w szpitalu dziecięcym na oddziale diabetologii i endokrynologii, kiedy dowiedziałem się, że cukrzyca nie oznacza rezygnacji z uprawiania sportów, kombinowałem tylko, jak zacząć treningi w nowych warunkach, jak będę musiał się do nich przygotowywać, jak zachowywać w ich trakcie. Nie brałem pod uwagę możliwości ucieczki od tego, co tak pokochałem parę lat temu. Miłość od pierwszego treningu. Dlatego też niecały miesiąc po diagnozie pojechałem na obóz karate.

Jesteś bardzo odważny! Mało kto pokusiłby się o takie szaleństwo!

Z perspektywy czasu oceniam to teraz jako niezłe szaleństwo – nie wiedziałem wtedy w zasadzie nic o tej chorobie poza tym, że jedzenie węglowodanów podwyższa poziom cukru we krwi, insulina go obniża, 1 WW to 10 g węglowodanów oraz jak korzystać z penów, glukometru i glukagonu. Nie za bardzo mnie to wtedy ruszało, bo miałem swój cel – być na tym obozie i po prostu, nie myśląc zbyt dużo, realizowałem go. I szczerze mówiąc, dzisiaj zrobiłbym tak samo. Dużo się na nim nauczyłem, zarówno pod względem techniki w karate, jak i życia z cukrzycą. Tutaj chciałbym wyrazić wielki szacunek dla moich rodziców za to, że bez żadnego problemu puścili mnie na ten wyjazd.

Podejrzewam, że skoro rodzice pozwolili Ci pojechać na obóz, musisz mieć w nich ogromne wsparcie. Czy pomaga Ci jeszcze ktoś oprócz rodziców: diabetolog, dietetyk?

Według mnie rola lekarzy, edukatorów i wszystkich podobnych osób jest w całej sytuacji dość specyficzna, ale bardzo ważna. Edukatorzy przede wszystkim mogą nas nakierować, wyjaśnić, jak zazwyczaj reaguje organizm w różnych sytuacjach. Każdy organizm jest jednak inny. Tak naprawdę to Wy sami musicie go odkrywać. Jakkolwiek głupio i pusto to nie zabrzmi: trzeba wysłuchać, zaobserwować to, co przekazuje nasz organizm w różnych sytuacjach, tak samo sportowych jak i życiowych (np. stres, niewyspanie, zmęczenie).

W takim razie skąd czerpiesz wiedzę na temat tego, jak trenować z cukrzycą?

Ze wszystkich możliwości, największą skarbnicą wiedzy wydają się być inni sportowcy, zarówno zawodowi jak i amatorzy, chorujący na cukrzycę. To doświadczenie zdobywane w trakcie setek treningów rekreacyjnych, jak i intensywnych. To właśnie ‚wsłuchanie’ się w przekazy od organizmu i baczna obserwacja reakcji, daje możliwość opracowania taktyki na przetrwanie treningu z ‚dobrym cukrem’. Takie nasze małe, cukrzycowe doświadczenia na żywych organizmach. Nie bójmy się ich, oczywiście w granicach rozsądku.

Opowiedz, jak wyglądały Twoje początki z cukrzycą. Stosujesz jakąś dietę?

Na początku choroby moja dieta nie uległa jakiejś znacznej zmianie w stosunku do tej sprzed choroby – głównie spożywałem węglowodany (niestety), co wynikało z niskiej świadomości dietetycznej. Oczywiście starałem się, aby posiłki miały jak najniższe IG, ale trzeba zwrócić uwagę, że ten współczynnik to nie jedyny klucz do dobrej regulacji metabolizmu. Należy też pamiętać o włączaniu do diety odpowiednich tłuszczów i białek w odpowiednich ilościach oraz moim zdaniem o wiele lepszym współczynniku niż IG, a mianowicie – ładunku glikemicznym. Z technicznego punktu widzenia ważne są też, o ile nie najważniejsze, informacje dotyczące posiłków okołotreningowych, to znaczy tego, na ile przed treningiem i jaki posiłek zjeść, jak dawkować do niego insulinę, co robić z bazą w dni treningowe, kiedy zjeść przekąskę w trakcie treningu i co jeść po ćwiczeniach.

Układanie diety i połączenie jej z aktywnością fizyczną było dla Ciebie wyzwaniem?

Zrozumienie, jak prawidłowo odżywiać się w okolicach treningów zajęło mi trochę czasu. Wynika to zapewne ze specyficznego charakteru treningów sztuk walki, ale chętnie podzielę się tym, co odkryłem. Warto jednak pamiętać, że różne sporty to różne zużycie i metabolizm węglowodanów, specyfika działania każdej insuliny jest troszkę inna, a kolejną zmienną w całym równaniu jest też sam człowiek. Sam poprzez własne doświadczenie odkryłem, że najlepiej wychodzi zjedzenie posiłku ok. 1,5 godziny przed treningiem (aby insulina była już po szczycie działania) i podanie do niego około 50% dawki insuliny, którą podałbym normalnie. Ewentualnie dodatkowo dojadam małego batonika, ale z nimi nie można przesadzić i nie można zjeść ich zbyt blisko treningu, bo ze względu na dużą zawartość tłuszczów dość długo podnoszą poziom cukru i utrzymują go na wysokim poziomie, co często kończy się hiperglikemią po treningu.

Co zabierasz ze sobą na trening do jedzenia/picia?

Zawsze mam ze sobą litrową butelkę jakiegoś słodkiego napoju. Pisząc to wszystko, przypominają mi się moje pierwsze treningi z cukrzycą, kiedy to wchodziłem do dojo obładowany glukozą i słodkim napojem, a poziom cukru mierzyłem co 10 minut. Można to wyśmiać, oczywiście. U mnie samego to wspomnienie powoduje uśmiech na twarzy, ale każdy kiedyś jakoś zaczynał. Prawda jest taka, że robiłem coś, cokolwiek, żeby wrócić do wcześniejszego sposobu życia i robiłem to tak, jak potrafiłem.

Próbowałeś zachować swoje normalne życie przy cukrzycy. To całkiem oczywiste.

Nie wiedziałem co i jak, więc chciałem czuć się bezpiecznie i stopniowo, zdobywając doświadczenie, zacząłem sobie radzić ze wszystkim coraz lepiej, więc nie wstydźcie się iść na trening z plecakiem słodyczy, glukagonem i 3 opaskami ‚mam cukrzycę’, jeśli ma Wam to dać poczucie bezpieczeństwa. Z czasem wszystko sobie poukładacie i wtopicie się w tłum “zwykłych” ćwiczących.

Na koniec chciałbym tylko zaznaczyć ważną rzecz, o której każdy ćwiczący powinien moim zdaniem pamiętać: ktoś obecny na treningu musi wiedzieć, że macie cukrzycę i dobrze by było, gdyby wiedział, jak Wam pomóc, jeśli coś się stanie. Może to być trener, Sensei, kumpel z siłowni, ktokolwiek.

Dziękujemy za cenne rady! Mamy nadzieję, że dalsze treningi przyniosą Ci jeszcze więcej radości i efektów! Dziękujemy za rozmowę.

* karate-gi – strój stosowany do uprawiania Karate, potocznie zwane kimono
* dojo – miejsce, w którym ćwiczy się Karate
* Sensei – mistrz, nauczyciel 

Jak trenować z cukrzycą i realizować swoje pasje? Przeczytajcie komentarz naszej edukatorki cukrzycowej.

Lilla Welzel, edukator diabetologiczny Diabdis: Historia Kuby to jeszcze jeden przykład na to, że cukrzyca nie musi stanowić przeszkody w realizacji pasji życiowych. Choć sport nie jest przeciwwskazany w tej chorobie, to wcale nie jest łatwo uprawiać karate przy cukrzycy. Jest to dość obciążająca forma aktywności. W momencie zdiagnozowania przewlekłej choroby przychodzi taki moment, kiedy trzeba podjąć decyzję, jak bardzo pozwolimy jej wkroczyć w nasze życie. Kuba zdecydował, że się nie podda. Mimo, że jest to choroba absorbująca i wymagająca dużo samodyscypliny i kontroli, nie przekreśla szansy na normalne i aktywne życie. Od chwili, kiedy dowiedział się, co mu dolega, starał się zdobyć wszelkie informacje na temat cukrzycy. Bardzo szybko zdobył niezbędne umiejętności w radzeniu sobie z cukrzycą, nauczył się też wsłuchiwać we własny organizm, co znacznie ułatwia mu funkcjonowanie. To dzięki pasji do karate nauczył się dyscypliny, wytrwałości w dążeniu do celu i znalazł sposób na życie z cukrzycą.

Serdecznie dziękujemy za wsparcie w realizacji cyklu Marzenie Wilczewskiej i Łukaszowi Tchórzewskiemu Fundacji Cukrzyca 24, którzy przedstawili nam diabetyków realizujących swoje pasje. Dzięki pomocy fundacji kolejne historie poznacie już niedługo!

Do tej pory w ramach cyklu opublikowane zostały jeszcze wywiady z:

Piotrkiem Burasem: Diabetyk w Azji: Jak podróżować z cukrzycą?
Adamem Sosinem: Kilkuletni diabetyk: Jak biegać z cukrzycą?
Michałem Purolem: Aktywny diabetyk: Jak prowadzić zdrowy tryb życia z cukrzycą?
Weroniką Kowalską: Diabetyk bloguje: Jak zdobywać wiedzę o cukrzycy i dzielić się z nią innymi?

Teraz program Diabdis już za 49,99 zł miesięcznie

Zamawiając usługę masz dostęp do edukatora, dietetyka i trenera personalnego
Oceń ten artykuł:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (No Ratings Yet)
Zdjęcie autora
Joanna Majeranowska |

Starszy Specjalista ds. Komunikacji Online, Diabdis

zobacz także